W oczekiwaniu na wiosnę

Styczeń mija mi w kratkę. W zasadzie już lepiej się czuje po ostatniej chorobie, ładnie oddycham i zaczęłam więcej jeść. Przez ostatni czas zgubiłam na wadze swój cenny kilogram i teraz musze go odzyskać. Robię to na różne sposoby, a najbardziej odpowiada mi rurka z bita śmietana i kremówka. Oczywiście zawsze dostaję tylko troszkę śmietany, żeby poczuć słodki smak, bo większą ilością zaraz się krztuszę). A i bez śmietanki, często nie potrafię sobie poradzić z nadmiarem śliny i rodzice muszą mnie odsysać z buzi. Jest to dla mnie bardzo nieprzyjemne, ale nie ma innego wyjścia. Wiem, że robią to aby mi ulżyć, i nie złoszczę się na nich za to.

Ostatnio miałam też inną przygodę. Pierwszy raz w życiu zatkała mi się rurka do oddychania. Mama zmienia mi tę rurkę regularnie, a pomimo to gęsta wydzielina ją całkiem zatkała…nooooo było nerwowo, mama zachowała spokój i szybciutko zmieniła rurkę. Na szczęście babci nie było w domu, nie zestresowała się. Teraz znowu oddycham już “pełną piersią – to znaczy pełną rurką 😊 “.

Styczeń to święto Babciów i Dziadków. Ja swoich bardzo kocham i jak co roku zrobiłam laurki. Wyszły chyba piękne bo babcia aż się popłakała. No i musiałam powiedzieć, ze to i od brata bo on jak sam coś zrobi to strach “To” pokazać.

Mój braciszek od 3 tygodni już sam chodzi. Zrobił się niego taki łazik, że trudno za nim nadążyć. Cały czas ucieka, najbardziej lubi wstawiać sam pranie i myć ubikację. Rośnie mały łobuz już to widzę, ale i tak cieszę się bo często przychodzi do mnie przytula się milutko i robi bazi tryk (to akurat boli ale ponoć miłość boli).

Bartus codziennie wychodzi na spacerek. Ja trochę mu zazdroszczę, bo dawno nigdzie nie byłam. A na dworze ciągle śnieg i zimno. Postanowiłam i ja wykorzystać ten śnieg, i mimo ze jestem w domu zrobiłam przepięknej urody bałwana. Mama przyniosła mi i Reni śniegu w duuużej misce i w przedszkolu zrobiłyśmy bałwanka. Postawiliśmy go na balkonie i trochę z nami pobył. Niestety jak chciałam zrobić mi fotkę, to leżały już tylko same oczy i nos. Ponoć odwilżony był czy jakoś tak.

Niedługo będę świętować walentynki, także dużo pracy przede mną. Oprócz rodzicom, w tym roku będę musiała przygotować coś Bartusiowi. Niech wie, że go kocham.

Ściskam Was bardzo ciepło w te zimowe dni.

img_7671img_7674img_7730img_7747

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s